Hałaska (krzesło) poznałam u znajomego. Siedział smutny w salonie, przy stole. Sprawiał wrażenie zmęczonego życiem.
Nie było wiele czasu aby go ratować,a koledzy wyglądający tak marnie jak on, wymagali równie raptownej interwencji. W innym wypadku czekał ich smutny los, na śmietniku. Oczywiście nie mogłam do tego dopuścić. Kocham stare meble! Nie ma logicznego wyjaśnienia dla tej sympatii, ale wypełnia mnie całą i po prostu nie pozwala przejść obojętnie obok takich smaczków.

